Pies a ukąszenie węża – co robić?

Mamy to szczęście, że w Polsce naturalnie występuje tylko pięć gatunków węży. Cztery z nich – zaskroniec zwyczajny i rybołów, gniewosz plamisty oraz wąż Eskulapa – nie stanowią żadnego zagrożenia (no, zawsze mogą ugryźć, ale nie będzie z tego powodu żadnych poważniejszych konsekwencji). Jedynym wyjątkiem pod tym względem jest żmija zygzakowata, która jest jadowitym gatunkiem węża.

Środki ostrożności

„Ochrona” przed spotkaniem pierwszego stopnia jest banalnie prosta: wystarczy na wyprawy zakładać zakryte, wyższe buty (a najlepiej nosić także długie spodnie), nie podnosić z ziemi większych kamieni czy podobnych przedmiotów, które mogłyby stanowić kryjówkę dla węży i patrzeć pod nogi (zwłaszcza gdyby przyszło komuś do głowy rozłożyć się na nasłonecznionej polanie czy przysiąść na rozgrzanych kamieniach. Oczywiście jest to nieco bardziej skomplikowane w przypadku psów, dlatego ważne jest, by w czasie wędrówki trzymać psa blisko siebie.

Co zrobić, gdy mimo wszystko natkniemy się na węża?

W takiej sytuacji należy przede wszystkim nie panikować. Węże występujące w naszym kraju nie są z natury agresywne, a więc atakują tylko wtedy, gdy poczują się zagrożone. Dlatego w większości wypadków, gdy zauważymy węża na naszej drodze, wystarczy po prostu spokojnym krokiem – zachowując odpowiednią odległość – obejść go łukiem i kontynuować swoją wędrówkę.

Jak rozpoznać żmiję?

Kiedy już zauważymy gdzieś węża, dobrze jest – na wszelki wypadek – posiadać umiejętność odróżnienia żmii od innych gatunków.

Żmija zygzakowata to niewielki (największe okazy osiągają ledwo 90 cm, zazwyczaj mierzą od 40 do 70cm), ale za to masywnie zbudowany wąż. Ma trójkątną, dość wyraźnie zaznaczoną głowę z oczami o pionowych źrenicach. Najbardziej charakterystyczną cechą jest rzecz jasna zygzak, który biegnie przez całe ciało węża. Należy jednak pamiętać, że zygzak jest niewidoczny – lub ledwo widoczny – w przypadku czarnego ubarwienia (oprócz tego żmija może mieć srebrną/popielatą lub rudą/brązową barwę).

żmija

Gniewosz plamisty, choć jest podobnych rozmiarów, to w przeciwieństwie do żmii ma dość smukłe ciało i niezbyt wyraźnie oddzieloną od reszty ciała głowę. Do tego odróżniają go okrągłe źrenice oraz wzór ubarwienia – na grzbiecie posiada plamki, a po bokach ciała mniej wyraźne paski.

żmija

Zaskrońce natomiast są nieco większe (bo osiągają nawet 1.5m). Posiadają zazwyczaj szarozielone lub brązowawe ubarwienie, w przypadku rybołowów występują także niewielkie plamki. Strona brzuszna jest jasna (od koloru kremowego do pomarańczowego) z niewielkimi, czarnymi cętkami.  Do tego zaskońce zwyczajne mają w okolicy skroni charakterystyczne plamki, natomiast w przypadku zaskrońców rybołowów występują one tylko u młodych węży. Tak jak gniewosze, posiadają okrągłe źrenice.

żmija

Ostatni gatunek węża, wąż eskulapa, jest niesamowicie rzadki – szanse na jego spotkanie są minimalne. Mimo wszystko: tym, co odróżnia go od żmii są zdecydowanie większe rozmiary (węże te rosną do 2m) i jednolite ubarwienie, szare lub brunatne. Do tego także posiada oczy z okrągłymi źrenicami.

żmija

Co zrobić, gdy wąż jednak ugryzie?

Wypadki jednak chodzą po ludziach – dlatego zawsze dobrze wiedzieć po pierwsze jaki wąż ugryzł, a po drugie co w takiej sytuacji zrobić.

W przypadku ugryzienia węża niejadowitego wystarczy obmyć ranę oraz – gdy istnieje taka konieczność – zatamować krwawienie. Samo ugryzienie nie jest też wybitnie bolesne… Szczerze mówiąc można je porównać do ugryzienia przez kota.

Natomiast sprawa jest nieco bardziej skomplikowana w przypadku żmii. Na początek dobre wiadomości.
Fakt faktem, żmije często decydują się na wolne od jadu (lub zawierające jego niewielką ilość) ugryzienia. Do tego, nawet gdyby żmija wstrzyknęła cały swój jad w czasie jednego ugryzienia, to jego ilość nie jest w stanie stanowić zagrożenia dla życia dorosłego (~70kg), zdrowego człowieka. Niestety, mało kto posiada tak duże psy ;). Plus w momencie wstrzyknięcia jadu, zarówno w przypadku człowieka jak i zwierzęcia, może dojść do reakcji alergicznej i wstrząsu anafilaktycznego – a on, w przypadku braku natychmiastowego dostępu do lekarza czy ratownika medycznego, może już stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo.

W przypadku ukąszenia przez żmiję zaczynamy od uspokojenia i unieruchomienia osoby czy zwierzęcia, które zostało ugryzione. Chodzi o to, by nie przyspieszać krążenia i nie pobudzać pracy mięśni. Następnie dobrze jest przemyć ranę i… tyle. Wbrew powszechnemu przekonaniu NIE używamy w tym przypadku opasek zaciskowych. Jad żmii zawiera toksyny, które prowadzą do uszkodzenia tkanek – odcięcie krążenia, nawet na krótki czas, może znacznie zwiększać szanse na wystąpienie martwicy. Po oczyszczeniu rany albo należy skontaktować się z kimś, kto umożliwi nam przetransportowanie psa/innego człowieka do punktu medycznego (gdzie otrzyma fachową pomoc) albo być przygotowanym do niesienia go.

Osobiście polecam, jeszcze przed wyprawą, zapoznać się z objawami wstrząsu anafilaktycznego i poprosić weterynarza o receptę na ampułkostrzykawkę z adrenaliną. Jest to koszt 50-paru złotych, a w razie czego może ona uratować życie. Nie wspominając o tym, że – gdy ją posiadamy – komfort psychiczny jest dużo lepszy :). Wspomniana ampułkostrzykawka może być ze spokojem przechowywana poza lodówką przez 6 miesięcy, o ile tylko temperatura będzie niższa niż 25 stopni Celsjusza.

 

Muszę szczerze przyznać, że o ile miałam okazję zaliczyć spotkanie z wszystkimi niejadowitymi gatunkami, tak na żmiję zygzakowatą jeszcze się w Polsce nie natknęłam. Za to na Cyprze miałyśmy z Tayrą okazję wpaść na dwie inne żmije: bliskowschodnią i nosorogą :). Na szczęście w obu przypadkach udało mi się zauważyć je wystarczająco wcześnie (na szczęście, bo opieka medyczna na Cyprze ssie :P).

  • Wczoraj akurat czytałam na FB relacje osoby (albo weta – nie pamiętam) właśnie po ukąszeniu psa przez żmiję, jak to się rozwijało, objawiało i jakie jest to problematyczne i ciężkie do zdiagnozowania na początku i nie wiadomo jak się odbije na organizmie psa w przyszłości… Nic fajnego… Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie raz widziałam żmiję, swojego czasu jeździliśmy nad jezioro gdzie niedaleko był ich rezerwat. Zaskrońca i padalca również, ale innych nie.

    • Widziałam chyba ten sam post. W przypadku zwierząt faktycznie jest ciężkie do zdiagnozowania, bo samego ukąszenia mogą nie poczuć, a potem też przecież nie do końca są w stanie dać znać, że coś zaczyna boleć… Nie wspominając o tym, że odnalezienie dwóch małych śladów po zębach pod sierścią jest praktycznie niemożliwe :/.

  • Na szczęście w naszej okolicy najniebezpieczniejszym gryzoniem są tylko maltańczyki 🙂 ”Wonsz” to tylko w bajkach.

    Niemniej warto takie rzeczy wiedzieć – już dawno próbuję zapisać się na jakiś kurs pierwszej pomocy dla psów 🙂

    • Łee, no to smutna okolica, jeśli nie ma żadnych węży 😀

  • Kalyna

    Mnie ogólnie węże przerażają i nie chciałabym ich spotkać. Kiedyś małego zaskrońca spotkałam to długo miałam uraz i do lasu nie jeździłam. Ale też jestem straszna panikara pod tym względem. Natomiast ważne jest rozróżnianie tych węży, coby choć trochę być spokojniejszym.

    Wartościowy post, zwłaszcza, że w ostatnim czasie na fb było głośno o ugryzieniach 2 psów, także strach nasilił się 🙁

    • Ja akurat się węży nie boję, w domu mam boa – ale za to na widok jakiegokolwiek pająka prawie dostaję zawału ;).