Na rolki z psem?

rolki

Jazda na rolkach

Jeżeli macie więcej, niż kilkanaście lat, to zapewne pamiętacie modę na rolki, która pojawiła się w Polsce pod koniec lat 90-tych i trwała przez kilka następnych lat. Później jazda na rolkach odeszła trochę w cień i dopiero dość niedawno – mniej więcej od 2011 roku – zaczęła znowu zyskiwać na popularności. Mimo to dla wielu taka forma aktywności wciąż pozostaje jedynie „zabawą dla dzieciaków”, a na rolkach jeżdżą jednak głównie dzieci oraz osoby, które na rolkach zaczęły jeździć w czasie pierwszego wybuchu ich popularności i po latach do tego wróciły (albo nigdy nie zrezygnowały).

Plusy – oczywista oczywistość

Czy to przyjemna aktywność? Pewnie. Jak dla mnie nie ma innego sportu, pomijając sporty wodne, który byłby tak relaksujący psychicznie. Do tego w widoczny sposób poprawia koordynację ruchową, uczy lepiej zachowywać równowagę, jest mniej obciążające, niż bieganie, pozwala na poprawę kondycji i spalenie tkanki tłuszczowej, pracuje nad mięśniami, a ze względu na swoją dynamikę jazda na rolkach jest zwyczajnie świetną zabawą.

A czy jazda na rolkach z psem jest równie przyjemna? Jeżeli lubicie jazdę na rolkach i spędzanie czasu z psem – pewnie. Spędzacie czas na świeżym powietrzu, jesteście w stanie dotrzymać psu kroku, pies ze względu na tempo szybciej się męczy… Żyć nie umierać.

Minusy… Jest ich kilka.

Niestety jazda na rolkach potrafi być dość kłopotliwa.

Do jazdy na rolkach potrzebna jest odpowiednia nawierzchnia, którą zazwyczaj trudno znaleźć. Najlepszy jest gładki, ale nie miękki, asfalt. Jeśli chodzi o inne nawierzchnie… Cóż, po niektórych da się jechać, ale nie stanowi to większej przyjemności. W przypadku innych lepiej od razu sobie darować – chyba że lubicie wizyty u dentysty :).
Plus, uwaga, zgodnie z prawem rolkarz NIE ma prawa poruszać się drogą dla rowerów. Jak mówi sama nazwa, „droga dla rowerów” jest przeznaczona tylko i wyłącznie dla rowerów – wjeżdżając na nią na rolkach/deskorolce/hulajnodze/etc. stanowicie wg przepisów olbrzymie zagrożenie i, jeżeli traficie na ‚uważnych’ strażników prawa, czeka was mandat w wysokości 50zł.
Natomiast jeśli chodzi o jazdę z psem, to trzeba sobie także zdawać sprawę, że bieg po asfalcie nie jest za bardzo zalecany… Osobiście aż tak bym nie panikowała. Psie stawy posiadają dużo lepszą amortyzację od naszych, a do tego w większości przypadków można jednak psa puścić bokiem trawnikiem.
[Większe pole manewru pod względem nawierzchni mają osoby, które decydują się na zakup rolek terenowych :)]

Druga sprawa, bezpieczeństwo. Czy jazda na rolkach z psem jest bezpieczna? Absolutnie nie. Nie żartuję, to już jest taka forma aktywności, która podchodzi pod sporty ekstremalne. Zwłaszcza, że poruszając się w ten sposób, stanowicie zagrożenie nie tylko dla siebie i swojego psa, ale także dla osób w waszym otoczeniu.
Wyobraźcie sobie, że macie okazję poruszać się prostą drogą asfaltową. Dookoła zero ludzi, rowerów, samochodów, żadnych górek, krawężników, pęknięć. Z łatwością osiągacie prędkość 20-40km/kh. Fajnie?
No to dorzućmy psa biegnącego obok was na smyczy. Wam się dobrze jedzie, pies się cieszy z tego, że jego człowiek jest w stanie dotrzymać mu tempa, nadal jest fajnie. Tylko takie sytuacje rzadko kiedy mają miejsce. Asfalt jest albo pęknięty albo leżą na nim jakieś ‚śmieci’, są krawężniki, zmiany nawierzchni. Ścieżkami i ulicami poruszają się inni ludzie (w tym dzieci), rolkarze, deskorolkarze, hulajnogi, rowery, samochody. Istnieje sygnalizacja świetlna. Wasz pies postanawia albo powąchać trawę albo dostrzega na horyzoncie kota. A na ścieżkę, którą się poruszaliście, wbiega dziecko. I co teraz? Cóż, w tym momencie orientujecie się, że poruszacie się z naprawdę znaczną prędkością, a jedynym sposobem na natychmiastowe zatrzymanie na rolkach jest gleba :).

Następna sprawa, umiejętności jazdy. Na rolkach może jeździć każdy, to prawda. W końcu każdy się gdzieś kiedyś uczył, to naturalne.
Ale wybierając się na rolki z psem, musicie umieć jeździć. Nikt nie wymaga umiejętności wykonywania super trików, ale pewne rzeczy należy mieć opanowane. Stanie w miejscu, ruch do przodu (do tyłu też się przydaje), skręcanie, pokonywanie krawężników i innych przeszkód, przeplatanka, HAMOWANIE. Kilkoma sposobami. Jeżdżąc na rolkach z psem szybko sobie uświadomicie, że hamulec jest bezużyteczny. Że hamowanie pługiem czy slalomem zajmuje za dużo miejsca i jest zbyt wolne. Że używanie T-stopu to bardziej metoda na zwolnienie, a nie na całkowite zatrzymanie. Że nauczenie się paru slajdów to konieczność (powerslide, parallel slide…). A po tym wszystkim i tak uświadomicie sobie, że czasami zwyczajnie trzeba się przewrócić :).

Kolejna sprawa, zachowanie psa. Trzymając psa na smyczy, oddajecie mu większość kontroli. Pies nagle się zatrzyma = gleba. Pociągnie was nagle w bok = gleba. Pociągnie was za czymś do przodu = gleba/zderzenie z czymś lub kimś. Nie zatrzyma się na komendę = w najlepszy wypadku gleba, w najgorszym… możecie się domyślić. Puszczając psa luzem z kolei minimalizujecie własne ryzyko, ale też pozbywacie się resztek fizycznej kontroli nad psem – jak będzie chciał gdzieś pobiec, to pobiegnie. Chyba że faktycznie jesteście w stanie go kontrolować głosowo w każdej sytuacji. Do tego pies nie może się bać ani waszych rolek ani wszystkiego tego, na co możecie się natknąć w czasie jazdy.

Czyli tylko szaleńcy wybierają się na rolki z psem?

rolki

Właśnie nie wiem, czy trochę nie przesadziłam z tymi minusami ;). Bo jednak, mimo wszystko, żyję i to uwielbiam – a jeżdżę z psem od czterech lat.

Jeździmy głównie po parkach albo – nocą – po mieście. Poruszamy się alejkami parkowymi, drogami rowerowymi, czasami ulicą. Parę razy już skończyłam z mandatem, ale trudno, bardziej cenię własne zdrowie niż ewentualną stratę 50zł. Tayra biega po asfalcie/kostce. Nie dlatego, że nie ma innej możliwości – ona po prostu gardzi bieganiem po trawie i nie ma żadnej siły, która byłaby w stanie ją tam utrzymać. Mimo to ani nie zdziera sobie przesadnie pazurów ani opuszek łap. Puszczam ją luzem obok siebie, od kilku lat nie używamy żadnej smyczy czy liny.

W ciągu tych czterech lat zaliczyłam, hm, cztery poważniejsze wywrotki? Pierwszą, gdy Tayra próbowała mnie ściągnąć za sobą po schodach na poznańskiej Cytadeli. Drugą, gdy przeciągnęła mnie 10 metrów za sobą po asfalcie, gdy zobaczyła na horyzoncie jakiegoś psa. Trzecią, gdy w końcu udało jej się ściągnąć mnie ze schodów w pogoni za kotem. Wszystkie te przewrotki miały miejsce w naszym pierwszym roku jeżdżenia razem. Czwartą (z mojej winy!) zaliczyłam tydzień temu, gdy zjeżdżałyśmy z górki i… cóż :D. Na rolkach można znaleźć się w sytuacji, gdy prędkość jest już zbyt duża, by hamować w jakikolwiek rozsądny sposób. Tak było w tym przypadku, więc miałam wybór: albo zjechać na trawę albo wjechać na ulicę z dość dużym ruchem samochodowym. Wybrałam trawę, ale właśnie ze względu na prędkość nie było szans na to, bym utrzymała pion :D.

A jak w takim razie z moimi umiejętnościami jazdy? Nie będę ukrywać, zaczęłam jeździć na rolkach dziewiętnaście lat temu, więc gdy zdecydowałam się na jeżdżenie z psem miałam jakieś piętnaście lat doświadczenia w jeździe. Było to pomocne, pewnie, ale do jazdy z psem umiejętność skoków czy piruetów naprawdę nie była (i nie jest) mi potrzebna ;). Zakładając, że celem jest zwykła, rekreacyjna jazda z psem po parku, w którym nie ma wzniesień, to w ciągu jednego sezonu można się ze spokojem nauczyć wszelkich niezbędnych rzeczy.

 

W każdym razie każda osoba chcąca zacząć jeździć na rolkach koniec końców staje przed dylematem…

Jakie rolki wybrać?

rolki

Szczerze mówiąc dla osoby niezorientowanej w temacie, wybór rolek potrafi być zaskakująco skomplikowany. W przypadku chęci jazdy z psem, najlepszym wyborem wydają się być rolki fitness, freeride, freestyle lub rolki terenowe. Na co jednak zwrócić uwagę?

Łożyska. Bardzo niepozorna część rolki, ale to właśnie łożyska mają największy wpływ na szybkość oraz płynność jazdy. W przypadku rolek stosowane są trzy modele łożysk: ABEC, ILQ oraz SG. Mogłabym zacząć się teraz rozpisywać na temat każdego z nich pisać o wadach i zaletach, ale – bądźmy szczerzy – kogo to tak naprawdę interesuje? Wystarczy informacja, że należy zwrócić uwagę na numer następujący po nazwie – w przypadku rolek dla dorosłej osoby najlepiej, by był to numer 7 lub 9 (czyli np. ABEC7 lub ILQ9), a nie 3 czy 5 (chyba że mowa o osobie naprawdę początkującej, wtedy 5-tki będą odpowiednie).

rolkiKółka. W tym przypadku istnieją dwa kryteria: wielkość oraz twardość. Osoby jeżdżące na rolkach więcej zapewne zwrócą jeszcze uwagę na profil i odbicie kółek, ale dla osób początkujących czy jeżdżących bardzo rekreacyjnie nie ma to większego znaczenia. A nie ma co przesadnie komplikować tych kwestii ;).
Jeśli chodzi o wielkość… W sprzedaży dostępne są kółka o średnicy od 47mm do 125mm (150mm w przypadku rolek tenerowych). Małe kółka nie pozwalają na uzyskanie dużej prędkości, ale są za to bardziej zwrotne, a także lepiej pochłaniają wszelkie drgania. Duże kółka pozwalają za to uzyskać znaczną prędkość, ale są mniej zwrotne i mniej stabilne. Najpopularniejszym i najbardziej uniwersalnym wyborem są kółka mieszczące się w zakresie 70-84mm – pozwalają uzyskać optymalną prędkość, pozostając przy tym jednocześnie dość zwrotnymi oraz przyczepnymi.
Następnie należy wybrać odpowiednią miękkość kółek. Miękkie kółka (z oznaczeniami 74A-82A) są bardziej komfortowe do jazdy, ze względu na lepsze pochłanianie drgań, ale są także wolniejsze oraz szybciej się zużywają. Twarde kółka (84A-101A) pozwalają z kolei na szybszą jazdę oraz są wytrzymalsze, ale za to są mniej wygodne. Ponownie najlepszym wyborem byłby wybór kółek ze środkowego przedziału – od 78A do 84A.
Jak już wybierzemy wielkość i twardość, to możemy później szukać takich bajerów jak kółka świecące czy sypiące iskrami ;).

Płoza. Do wyboru mamy dwie płozy: kompozytową oraz aluminiową. Płozy aluminiowe są zdecydowanie najbardziej wytrzymałe oraz stabilne – a tym samym droższe. Płozy kompozytowe, choć gorsze pod względem jakościowym, stosowane są w większości rolek rekreacyjnych i freestylowych, bo świetnie tłumią wszelkie drżenia.

Co jeszcze będzie potrzebne?

rolki

Ochraniacze (i kask). Nie będę hipokrytą, osobiście nigdy nie miałam kasku na głowie. Ale gdy zaczęłam jeździć z psem to od razu kupiłam ochraniacze. I szczerze polecam zainwestować w nie każdemu. Komplet ochraniaczy pozwala na ochronę dłoni/nadgarstków, łokci i kolan. A każdy prędzej czy później zalicza wywrotkę :).

Szelki i lina z amortyzatorem. Nawet jeżeli nie planujecie jeździć tak, by pies biegł przed wami, to taki zestaw i tak pozwoli wam na zamortyzowanie, do pewnego stopnia, szarpnięć oraz będzie wygodniejszy dla psa. W przypadku jazdy na rolkach polecam używanie dość długiej liny.

 

Po skompletowaniu sprzętu wystarczy już tylko znaleźć odpowiednie miejsce i ruszyć :).

A gdzie można pojeździć z psem w Poznaniu?

  • Malta.
    Wokół Jeziora Maltańskiego biegnie piękna, 5km droga dla rowerów. Ładne widoki, ładna nawierzchnia… Tylko o „normalnych” godzinach straszne tam tłumy. Jeśli komuś chodzi po głowie jazda z psem, to jedynie o świcie. Inaczej jazda tam podchodzi już pod próbę samobójczą ;).
  • Cytadela.
    To mogłoby być idealne miejsce. Park jest duży, więc nawet w weekendy sprawia wrażenie stosunkowo pustego. Dużo prostych ścieżek, ale też i parę ekscytujących zjazdów i bardziej wymagających wzniesień… Niestety, w wielu miejscach asfalt zwyczajnie nie nadaje się do jazdy.
  • Park im. Jana Pawła II/Łęgi Dębińskie.
    Wyremontowane alejki, specjalnie dla rolkarzy, duży plac do ćwiczeń, mniej ludzi niż gdziekolwiek indziej w Poznaniu… I tylko szkoda, że powierzchnia parku nie jest zbyt duża. Mimo to nie nie ma chyba w Poznaniu bardziej przyjaznego miejsca dla rolkarzy.
  • Park Sołacki.
    Ma swoje zalety: dobrej jakości asfalt, ładne widoki. Ale jest także niewielki, a w weekendy i słoneczne popołudnia także okrutnie zatłoczony.
  • Park Kasprowicza.
    Jak wyżej: po odremontowaniu ścieżek nie można narzekać na jakość asfaltu, ale sam park jest mały, a schodzą się do niego wszyscy mieszkańcy Łazarza i część Grunwaldu.
  • Wartostrada.
    Pomijając fakt, że w dość oczywisty sposób łamiemy prawo (bo Wartostrada to głównie droga rowerowa), to jednak jest to całkiem niezłe miejsce do przejażdżki.

 

A wy jeździcie na rolkach? Próbowaliście kiedyś z psem? 😉

  • Joj…Nie odważyłabym się… Donner jak ciągnie nabiera takich prędkości, że na rowerze czasem nie czuję sie bezpieczna… W tej kwestii nie zaufałabym mojemu psu… życie mi jeszcze miłe. 😉

    • Lekkie skłonności samobójcze się przydają ;). I dlatego uważam, że z jazdą na rolkach z psem jest trochę jak z jazdą konną – wszystko fajnie, przyjemnie, ale jak coś pójdzie nie tak, to w sumie można tylko mieć tylko nadzieję, że wszystko skończy się dobrze :D.

      • Haha, ja tam do jazdy konnej tak nie podchodzę ;p jeździłam dużo dość hymm… zaawansowanie bo i jakieś zawody w skokach kiedyś były, ale nie powodowało to u mnie takiego strachu jak rolki z psem ;p ale może dlatego że człowiek był młody i szalony ;p

  • Dawno temu za dzieciaka rzeczywiście dużo zasuwałem na rolkach i nawet do teraz mam sentyment i czasami chęć, aby pojeździć. Natomiast z psem raczej bym tego nie robił właśnie ze względów na bezpieczeństwo.

    Nawet nie chodzi o same psy, bo one to raczej nie zrobiłyby krzywdy. Natomiast zawsze jest ryzyko jakiegoś idioty, który zrobi głupie dźwięki lub nagły wyskok jakiegoś zwierzaka 🙂

    • Właśnie dlatego starałam się podkreślić, że to nie jest bezpieczna aktywność 😀 Można tylko minimalizować ryzyko.